okl 2020 12


okl 2020 11

 

Magdalena Zielińska, prezes Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa, odpowiadała na pytania Marcina Burzyńskiego

— Kiedy powstał ZP PRW? Ilu obecnie liczy członków?
Nasza organizacja formalnie została zarejestrowana 5 lat temu. A powołano ją z inicjatywy większości członków zrzeszonych w radzie, która przez 25 lat działała przy Stowarzyszeniu Naukowo-Technicznym Inżynierów i Techników Przemysłu Spożywczego. W tym „wybiciu na niepodległość” chodziło nam o uzyskanie realnej niezależności, niezbędnej do realizacji wielu celów i pełnej reprezentacji branży. Zespół pozostał ten sam – zarówno eksperci, jak i pracownicy organizacji, kontynuowano też wszystkie rozpoczęte inicjatywy. Zatem już w momencie powstania, w 2015 r., ZP PRW był w pełni dojrzałą organizacją. Dziś zrzeszamy i reprezentujemy 11 przedsiębiorstw – trzon stanowią duże firmy wytwarzające i importujące wyroby winiarskie, ale wśród naszych członków są też mniejsze przedsiębiorstwa. Dość powiedzieć, że ok. 70% win i wyrobów winiarskich produkowanych lub butelkowanych w Polsce to efekt pracy naszych członków.

— Co daje przynależność do organizacji? Kto może do niej przystąpić?
Do członkostwa w ZP PRW zapraszamy wszystkie podmioty działające aktywnie w branży – tych, którzy zajmują się produkcją, importem i dystrybucją win i napojów winiarskich. Co firmy mają z tej przynależności? Mówiąc krótko – w ich imieniu reprezentujemy interesy branży i chronimy prawa naszych członków. Bierzemy np. czynny udział w procesie tworzenia rozwiązań prawnych dotyczących winiarstwa. Pojedynczej firmie trudno prowadzić jakikolwiek lobbing, zupełnie inaczej wygląda to natomiast w przypadku organizacji, która skupia kilkanaście firm. Przynależność do ZP PRW daje zatem naszym członkom możliwość realnego wpływu na środowisko prawne, w jakim później funkcjonują. Wspieramy ich również w rozwiązywaniu bieżących problemów – nasze know-how służy przedsiębiorstwom należącym do organizacji. Uzyskujemy wykładnie przepisów, organizujemy szkolenia. Niezwykle istotna jest również integracyjna rola organizacji – dzięki przynależności, kontaktom i powstałym relacjom, firmy należące do ZP PRW czują się integralną częścią tego środowiska. Wszyscy członkowie organizacji mogą także liczyć na wsparcie PR – nasze biuro prasowe jest w stałym kontakcie z dziennikarzami i regularnie informuje media o tym, co ważnego dzieje się na naszym „podwórku”. Tworzymy także przestrzeń do wymiany poglądów, dyskusji i wypracowania wizji rozwoju branży winiarskiej w Polsce. Podsumowując – przynależność do nas niesie mnóstwo zalet. Zapraszamy więc tych, którzy jeszcze nie są z nami!

— Wśród członków organizacji znajdują się przede wszystkim duże firmy. Dlaczego w tym gronie nie ma np. niedużych polskich winnic? Czy byłoby tam dla nich ewentualnie miejsce?
Jesteśmy związkiem pracodawców, to w pewien sposób determinuje wielkość i strukturę podmiotów będących naszymi członkami. Produkcja wina w Polsce rośnie jednak intensywnie i coraz więcej winnic rozwija się – zaczynają od malutkich gospodarstw, by po pewnym czasie stać się większymi podmiotami. Póki co, organizują się one w stowarzyszenia lokalne. Jestem przekonana jednak, że z czasem, dostrzegą potrzebę działania w organizacji branżowej na szczeblu krajowym. Zapraszamy je do ZP PRW – do kontaktu, wymiany poglądów i oczywiście do członkostwa.

— Czy podniesiona z początkiem 2020 r. akcyza na alkohol mocno uderzyła w członków ZP PRW?
W tym względzie nie było zaskoczenia. Poniesienie akcyzy o 10% spowodowało spodziewany wzrost cen alkoholu na pólkach sklepowych. Oszczędzono jedynie cydr i perry do 5% zawartości alkoholu, co – w uzasadnieniu ustawy – motywowano chęcią wsparcia rozwoju tego segmentu. Producenci już wtedy zaznaczali, że nie jest to pomoc wystarczająca. Na spodziewany efekt można by liczyć wprowadzając na pewien czas zerową stawkę.

— W ostatnim czasie dominujący temat to jednak pandemia koronawirusa. Jak wpływa ona na kondycję firm zrzeszonych w ZP PRW? Co można zrobić z perspektywy członków organizacji, aby w tym trudnym czasie poprawić sytuację?
To czas bardzo trudny, niestabilny, pełen wyzwań. W aktualnej sytuacji epidemiologicznej ogromnym utrudnieniem jest to, że sprzedaż napojów alkoholowych na odległość nie jest uznana w Polsce za legalną. W czasie, gdy inne branże przenoszą swoją ofertę do Internetu, podmioty handlujące alkoholem są pozbawione tej możliwości. Niestety wnioski o zmianę ustawy o wychowaniu w trzeźwości składane przez wiele organizacji, w tym naszą, nie przyniosły spodziewanych rezultatów. W odpowiedzi otrzymaliśmy po prostu odmowę. Nie widać otwartości na dalszą dyskusję nad argumentami przedstawianymi przez Ministerstwo Zdrowia i Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. W efekcie pozostajemy zatem jednym z ostatnich krajów Europy, w którym nie ma możliwości sprzedaży wina w sklepach internetowych. To trudne dla wszystkich podmiotów branży, ale szczególnie dla małych producentów, którzy wcześniej działali dostarczając swoje wina do restauracji. Liczymy na to, że druga fala epidemii skłoni rząd do racjonalnej analizy tego zagadnienia i zmiany stanowiska.

— Jakby kłopotów było mało, w kolejnym roku mamy mieć jeszcze tzw. podatek cukrowy. W jakim stopniu dotknie on firmy zrzeszone w ZP PRW?
Podatek cukrowy dotknie części bezalkoholowych napojów winiarskich, jako że wyroby objęte akcyzą są wyłączone z tego obowiązku. Bardziej istotnym dla nas zagadnieniem jest wprowadzona przez tę samą ustawę opłata za sprzedaż napojów alkoholowych w małych opakowaniach. Zasadniczym celem władz było ograniczenie sprzedaży wysokoprocentowych wyrobów spirytusowych w małych butelkach, potocznie zwanych małpkami, jednak podatek ten nałożono na całą branżę alkoholową. Funkcja małych win i model ich spożywania są przecież jednak diametralnie inne. Zainteresowanie konsumentów winami w małych butelkach wynika najczęściej z chęci limitowania porcji spożywanego alkoholu. Zatem podniesienie ceny wyrobów winiarskich w małych opakowaniach, w efekcie utrudni wielu konsumentom ograniczanie ilości przyjmowanego alkoholu i będzie motywowało do zakupu butelek o standardowej pojemności 0,75 l. Polacy coraz więcej wiedzą o winie – istotniejsze znaczenie ma zatem jego jakość. Aktualnie zdecydowanie częściej wolą kupić małe wino wyższej jakości, niż duże, w bardziej dostępnej cenie. Opłata zahamuje jednak ten pozytywny trend i w konsekwencji, w przypadku wina, zadziała wbrew intencjom ustawodawcy.

— Przejdźmy może do milszych tematów. Wino wśród Polaków robi się coraz bardziej popularne. Jakie trendy w tym zakresie są najbardziej widoczne?
Rzeczywiście, Polacy coraz chętniej piją wino i wiedzą na jego temat więcej. Daleko nam jeszcze do poziomu konsumpcji odnotowywanej w krajach Unii Europejskiej, ale oznacza to duży potencjał stojący przed naszą branżą. W Polsce najchętniej konsumujemy wina półwytrawne i półsłodkie, ale wyraźnie wzrasta zainteresowanie wytrawnymi. Wcześniej czerwone zdecydowanie dominowały, teraz obserwujemy modę na białe – są postrzegane jako mniej zobowiązujące, co zachęca tych, którzy dopiero zaczynają poznawać świat wina. W gust Polaków trafiły też modne w ostatnim czasie, nie tylko u nas, wina z dodatkiem aromatów i soków innych owoców. Na fali popularności bezalkoholowych piw, rozwija się segment „bezalkoholowych alkoholi”. Nie ominęło to również rynku win. Tu szczególnie spektakularne wzrosty odnotowała sprzedaż bezalkoholowych win musujących. Tego rodzaju produkty pozwalają cieszyć się możliwością celebracji wszystkim, którzy rezygnują z procentów. Trend wellness idzie też w parze z premiumizacją – nie ilość, a jakość wina staje się istotna. Powoduje to, że stopniowo rośnie średnia kwota, jaką jesteśmy skłonni wydać na zakup butelki.

— Czy polskie wino może zawojować w przyszłości świat? Czy ma szansę w starciu np. z trunkami z Włoch i Francji?
Krajowe winiarstwo gronowe rozwija się bardzo dynamicznie. W rejestrach Krajowego Ośrodku Wsparcia Rolnictwa figuruje już 330 winnic, ich liczba w ciągu ostatniej dekady wzrosła więc aż 10-krotnie. Zajmują one 564 ha, co oznacza na razie bardzo duże rozdrobnienie. Dla porównania we Francji jest to niemal 800 tys. ha, a we Włoszech ok. 710 tys. ha. Dystans pomiędzy Polską, a krajami winiarskimi jest zatem ogromny. Trzeba jednak zaznaczyć, że nasi winiarze uczą się bardzo szybko, podchodzą do swojej pracy z ogromnym zaangażowaniem i z roku na rok wytwarzają coraz lepsze wina.

— Czy zmiany klimatyczne rzeczywiście mogą zmienić obraz światowego winiarstwa?
W tej chwili struktura produkcji winiarskiej w Polsce jest typowa dla szerokości geograficznej naszego kraju – dominuje tu produkcja napojów winiarskich wytwarzanych na bazie innych owoców niż winogrona, głównie jabłek. Wino gronowe, mimo dynamicznych wzrostów, stanowi wciąż ok. 1% produkcji winiarskiej. Zmiany klimatu z pewnością odegrają rolę i spowodują pewne modyfikacje tej struktury. Jakie i na jak dużą skalę? Trudno w tym momencie wyrokować. Już dzisiaj uprawa winorośli rozwija się w krajach, które jakiś czas temu nie były postrzegane jako miejsce odpowiednie do produkcji wina – można tu wymienić chociażby Wielką Brytanię, Danię, a nawet Szwecję i Norwegię. Część z upraw w krajach północnych ma na razie charakter bardziej eksperymentalny, ale zainteresowanie tego rodzaju próbami wskazuje na pewną tendencję.

— Nieco tożsame do win, jeśli chodzi o sposób wytwarzania, są też cydry oraz miody pitne. Dlaczego w Polsce te trunki wciąż nie mogą wydostać się poza niszę?
Najbardziej bolesna jest sprawa cydru. Na całym świecie ten segment rozwija się dynamicznie, a tymczasem w Polsce odnotowujemy duże spadki sprzedaży. Przestrzeń rynku została przejęta przez producentów piw smakowych, uprzywilejowanych wobec prawa. Mimo oczywistych korzyści, które przyniosłoby Polsce – w końcu zagłębiu sadowniczemu – wsparcie produkcji cydrów, producenci do tej pory czekają na ruch ze strony rządu. W tej chwili branża winiarska pozostaje bez szans w walce z piwną konkurencją. Jeśli nic w tym względzie się nie zmieni, trzeba spodziewać się, że w ciągu najbliższych kilku lat cydr straci jakiekolwiek znaczenie w skali przemysłowej. Premier Mateusz Morawiecki obiecywał zerową stawkę podatku akcyzowego – do tej pory ta deklaracja nie została zrealizowana. Czekamy też na zmianę przepisów, która umożliwi wytwarzanie cydrów aromatyzowanych. Ten segment jest aktualnie motorem rozwoju całej kategorii na świecie, a nasi producenci – ze względu na zapisy ustawy winiarskiej – mają tu związane ręce. U nas cydr wciąż musi mieć smak jabłka, a perry – gruszki. Występowaliśmy o odpowiednie zmiany i, tu duży sukces, nasze wnioski zostały uwzględnione. Jak wskazuje opracowany projekt, wraz z nową ustawą winiarską, sytuacja ulegnie zmianie i możliwe będzie przygotowanie szerokiej oferty, zgodnej z oczekiwaniami konsumentów. Tak, jak to jest za granicą. Miody pitne są od lat produkcją raczej niszową, utrzymującą się w ostatnim czasie w miarę stabilnie na poziomie ok. 1 mln l rocznie. Sytuacja ta zasadniczo się nie zmienia i bez promocji, która dałaby odpowiednią informację konsumentom, trudno oczekiwać lepszych rezultatów. Konsumpcja miodów pitnych wpisuje się w aktualne trendy. Ceni się teraz niezmiernie produkty tradycyjne, naturalne. Miody pitne spełniają te warunki, jednak świadomość tej kategorii i wiedza na jej temat jest wciąż są bardzo niskie. W ostatnim czasie Komisja Europejska przyjęła rozporządzenia wykonawcze, wprowadzające opracowane przez naszą organizację zmiany w specyfikacjach miodów pitnych będących Gwarantowanymi Tradycyjnymi Specjalnościami. Pracowaliśmy nad wnioskiem z dużym zaangażowaniem. Teraz zarówno miody pitne sycone, jak i niesycone, będą mogły się legitymować unijnym znakiem jakości. Liczymy, że pomoże to w popularyzacji tych trunków.

— Co mogą zrobić rządzący, aby sytuacja polskich firm związanych z winiarstwem uległa poprawie?
Aktualnie czekamy na nową ustawę winiarską, zgłosiliśmy – jako związek – do jej projektu uwagi i propozycje zmian. Liczymy, że zostaną one uwzględnione i że przyniesie ona uproszczenia ograniczające pewne obowiązki administracyjne oraz uporządkuje pojęcia, które do tej pory były niedoprecyzowane. Niezwykle ważną sprawą jest harmonizacja definicji zawartych w tej ustawie z przepisami celno-akcyzowymi. Mamy nadzieję, że współpraca pomiędzy Ministerstwem Rolnictwa i Ministerstwem Finansów doprowadzi do rozwiązania tego niezwykle trudnego dla producentów problemu. Inną sprawą jest wspomniana już kwestia zapisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości, które wyraźnie faworyzują część rynku napojów alkoholowych. Prawo do reklamy, niższy podatek akcyzowy – to preferencje dla piwa. Blokują one rozwój rynku napojów winiarskich, głównie cydru, i powodują, że w Polsce – kraju jabłka – segment ten redukuje się z roku na rok, a prym wiodą cydropodobne napoje piwne będące zwyczajną podróbką. No i oczywiście, wspomniana już również, niezwykle ważna kwestia zgody na sprzedaż napojów winiarskich przez Internet – sprawa pilna, szczególnie ze względu na warunki panujące w związku z pandemią.

— Wydaje się, że 2020 r. Jest jednym z trudniejszych dla branży alkoholowej w Polsce. A jaki będzie 2021 r.?
Rzeczywiście czas jest bardzo niepewny. Ciężko przewidzieć trudności, jakie spotkają nas w przyszłym roku. Branża winiarska stara się jednak zachować optymizm. Z jednej strony, rozwijamy segment wina. Z drugiej, jesteśmy zainteresowani też produktami bardziej innowacyjnymi, bo innowacji oczekują konsumenci. Wszystko wskazuje na to, że rynek wyrobów winiarskich będzie się dalej rozwijał. A co aktualnie bardzo ważne – duże firmy członkowskie ZP PRW inwestowały w ostatnim czasie w swoje zakłady. Dziś są w stanie zapewnić ciągłość dostaw wina nawet w warunkach pandemii.

— Dziękuję za rozmowę.

Rynki Alkoholowe 11/2020

temat 12