okl 2021 07


okl 2021 06

 

Dorota Żylewicz-Nosowska, właścicielka marki Frant, odpowiadała na pytania Marcina Burzyńskiego

— Mocne alkohole kojarzą nam się raczej z mężczyznami. Ale Pani bez żadnych kompleksów postanowiła w 2018 r. wejść w ten świat i go zawojować. Jak narodził się pomysł powołania do życia marki Frant?
W świecie całkiem sporo kobiet zajmuje się zarówno pracą w biznesach alkoholowych, jak i jako barmanki w najlepszych barach na świecie. Stworzyliśmy Franta, bo brakowało mi na rynku polskiej marki alkoholu, który łączyłby ciekawy, intrygujący alkohol z komunikacją i designem przystającym do gustu dzisiejszych 30-40-latków. Odeszliśmy od klimatów szlachecko-rustykalnych na rzecz odważnego designu inspirowanego polską szkołą plakatu.

— Jaką rolę w przypadku alkoholi odgrywa wygląd ich opakowania?
Szczególnie dla marek tworzonych przez wielkie korporacje wymyślny i „szpanerski” design samej butelki jest bardzo ważny, bo pomaga uzasadnić wysoką cenę alkoholu często dyskusyjnej jakości. Dla nas istotny był design samej etykiety i marki jako takiej. Butelka jest minimalistyczna i ponadczasowa.

— W przypadku marki Frant opakowanie zaprojektował Filip Pągowski. Czasem można też trafić na informację, że stoi za tym Edgar Bąk. Jak to dokładnie wyglądało? Czy trudno było namówić tych artystów na udział w projekcie?
Filip Pągowski – znany w świecie ilustrator – stworzył wzór ikon marki Frant. Z kolei Edgar Bąk na tej podstawie zaprojektował etykietę i jej język wizualny. Szczęśliwie obaj podeszli do projektu z dużym entuzjazmem i namówienie ich nie stanowiło problemu.

— Przed powołaniem marki Frant zajmowała się Pani sprzedażą i marketingiem alkoholu. To zrozumiałe, że ta wiedza okazała się też bardzo przydatna w tworzeniu nowego produktu… Czy ktoś bez takiej wiedzy byłby dziś w stanie wejść na rynek alkoholi z nowym produktem? Ile czasu od pomysłu zajmuje wprowadzenie tego typu produktu na rynek?
Poznałam na swojej drodze kilka osób bez doświadczenia w branży, które chciały stworzyć swoją markę wódki, by być jak George Clooney czy P. Diddy. Jest to o tyle trudne, że świat produkcji i dystrybucji alkoholi mocnych opiera się o relatywnie mało znane firmy. Doświadczenie w branży pomaga zatem bardzo. Czas od pomysłu do wprowadzenia produktu to ok. 2 lata.

— Frant to produkt niszowy, rzemieślniczy i wpisujący się w trend eko. Jednocześnie nie należy do najtańszych. Do kogo kierowana jest marka Frant?
Adresujemy ten produkt do osób, które cenią ciekawy, nieoczywisty smak oraz doceniają design i „etos” naszej marki. Wiele osób kupuje Franta jako prezent z Polski dla swoich zagranicznych przyjaciół lub partnerów biznesowych.

— Co zatem znajdziemy wewnątrz butelki? Czym charakteryzuje się trunek o nazwie Frant Wildflower?
Okowita miodowa Wildflower jest bardzo łagodna i lekka. Ma złożony, kwiatowy nos, nie razi wysoką zawartością alkoholu. Jest typowo gastronomicznym mocnym trunkiem. Polecamy ją oczywiście łączyć z jedzeniem – tłustymi rybami, lekkimi tatarami, bardziej wytrawnymi deserami. Idealnie sprawdza sie jako digestif.

— Ważnym odbiorcą marki jest obecnie branża HoReCa. Czy pandemia koronawirusa spowodowała spadek liczby zamówień?
Naturalnie, pandemia nie była dobrym czasem dla dostawców restauracji, ale w sklepach partnerskich Frant nadal cieszył się powodzeniem.

— Gdzie zatem indywidualny konsument może nabyć butelkę marki Frant?
Nasz produkt dostępny jest w wyselekcjonowanych sklepach – zależy nam na tym, aby w każdym z nich sprzedawca mógł opowiedzieć o produkcie. Pełną listę tych placówek można znaleźć na naszej stronie internetowej: www.frant.pl.

— Mówimy tu cały czas o trunku Frant Wildflower, tymczasem zapowiadała już Pani także inne odsłony marki. Kiedy możemy się ich spodziewać? Czy może Pani zdradzić coś więcej w kwestii składu nowych produktów?
W tym momencie skupiamy się na wariancie Wildflower. Nadal eksperymentujemy z nowymi formułami, ale prawda jest taka, że na razie trudno im dorównać jakością pierwszemu produktowi.

— Marka Frant jest obecna na rynku od 2018 r. Jakie założenia względem niej udało się od tego czasu zrealizować, a co się nie udało?
Jesteśmy w najlepszych restauracjach w Polsce, a Frant dociera do profilu klienta o jakiego nam chodziło. Pandemia uspokoiła nieco nasze ambitne plany wprowadzania nowych wariantów oraz pokrzyżowała plany eksportowe. Dopiero teraz wracamy do rozmów z potencjalnymi partnerami w tym zakresie.

— Dziękuję za rozmowę.

Rynki Alkoholowe 10/2021

temat 07


degustacja banner