okl 2020 07


okl 2020 05 06

 

— Misiewiczówka – to nowa marka wódki na rynku. Nie trudno domyślić się, że nazwa pochodzi od Pana nazwiska. Czy rozpoznawalność pomaga w tworzeniu biznesu w branży alkoholowej? Kto wymyślił nazwę wódki, a kto zaprojektował etykietę i butelkę?
Pracowaliśmy nad tym projektem wiele miesięcy. Rynek wódki w Polsce jest bardzo konkurencyjny i nie ma co się dziwić, bo Polacy słyną w świecie z produkcji białego alkoholu. Dlatego od początku mieliśmy świadomość, że jeśli chcemy na tym rynku zaistnieć, to musimy wyróżniać się jakością oferowanego produktu. Receptura Misiewiczówki została opracowana specjalnie dla nas, wyłącznie na bazie pszenicznego spirytusu i wody źródlanej – to rzadkość na rynku. Oferujemy wódkę klasy premium, ale w przystępnej cenie. Niewątpliwie rozpoznawalność nie wymyśliła tego projektu, ani go nie koordynuje, ale firmuję oferowaną wódkę moim nazwiskiem, ponieważ jestem pewien jej wysokiej jakości i wiem, że mam powód do dumy. Nie tylko nad recepturą, ale także nad projektem etykiety oraz butelki pracowali ze mną najlepsi specjaliści. Jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego. Ale, co najważniejsze, nie tylko ja – otrzymuję wiele wiadomości, że marka Misiewiczówka została dobrze przyjęta przez konsumentów.

— Również proponowane drinki na bazie Miesiewiczówki nawiązują humorystycznie do Pana nazwiska – np. Wściekły Miś, Czarny Miś, Intymny Miś, Słodki Miś… Ma Pan duży dystans do siebie?
Mam dużo dystansu do siebie. Trzynaście lat działalności w życiu publicznym i w mediach nauczyło mnie tego. Znam swoje zalety i wady, potrafię śmiać się z siebie. W logotypie Misiewiczówki umieściłem misia, który nawiązuje do mojego nazwiska. Nazwy drinków też są powiązane z „niedźwiedzią” narracją – żartobliwie, ale bez utraty powagi klasy premium oferowanej wódki.

— Był Pan szefem gabinetu politycznego i rzecznikiem prasowym Ministerstwa Obrony Narodowej. Ale polityków związanych z branżą alkoholową mieliśmy już wcześniej – wymieńmy tu Janusza Palikota i Marka Jakubiaka. A skąd u Pana wziął się pomysł, aby spróbować sił na rynku alkoholi mocnych?
W styczniu rozpoczęliśmy pracę nad tym projektem – równolegle do mojej drugiej spółki 3D Infinity, która dystrybuuje filament – komponent do druku 3D. Działam więc w branży alkoholowej oraz w sektorze innowacji i technologii. Anglia słynie z whisky, Francuzi z koniaku, a Polacy z białej wódki. Spożywanie produktów spirytusowych nie musi oznaczać upijania się. Chcę pokazać, że można ważne chwile w życiu celebrować kieliszkiem dobrej, polskiej wódki. Zależy mi więc na promowaniu Misiewiczówki jako produktu wysokiej jakości, kojarzonego z przyjemnymi momentami, dostępnego w przystępnej cenie – to jest mój priorytet. Szczerze, polityka to moja przeszłość. Oczywiście nie uciekam od niej, ale teraz skupiam się na biznesie, wchodzę na rynek z nowym produktem. Chcę być oceniany po jakości oferowanych produktów, a nie za przeszłość polityczną. I mam wrażenie, że to mi się już udaje.

— Za marką Misiewiczówka stoi Alleati Holding Sp. z o.o. Słowo „alleati” w języku włoskim oznacza sojuszników. Czy zatem w gronie sojuszników są osoby z doświadczeniem w branży alkoholowej? Gdzie powstaje Misiewiczówka? Czy może Pan zdradzić kto jest producentem?
Alleati Holding jest wyłącznym producentem Misiewiczówki. Ze względu na wiążące nas umowy nie mogę zdradzić miejsc produkcji butelek, etykiet i rozlewu płynu. Promuję hasztag #lubietoconajlepsze, dlatego współpracuję z najlepszymi fachowcami, żeby tworzyć produkty najwyższej jakości. Nazwę Alleati sam wymyśliłem – chciałbym, żeby nabywcy Misiewiczówki zostali moimi sprzymierzeńcami na bardzo długo, dlatego będę wierny zasadzie – jakość premium w przystępnej cenie. Pierwszych „alleati” już mam – wszyscy dotychczasowi degustatorzy Misiewiczówki są zachwyceni jej smakiem i zostają naszymi stałymi konsumentami. To dla mnie wielkie zobowiązanie.

— Przejdźmy do konkretów. Co wyróżnia Misiewiczówkę na tle innych marek wódki?
Nazwa (śmiech)… Przede wszystkim jest to wódka produkowana na 100% pszenicznym spirytusie, to jak już wspomniałem – rzadkość na rynku, ponieważ większość wódek wytwarzanych jest na bazie spirytusu kukurydzianego. Dodatkowy atut to cena Misiewiczówki, bo plasuje ją na średniej półce, mimo wysokiej jakości. Z racji zainteresowania nazwą – może być też idealnym prezentem na każdą okazję.

— Do kogo kierowana jest marka Misiewiczówka? Kto stanowi grupę docelową? Czy są to np. ludzie młodzi, czy jednak konsument z wyrobionym już gustem?
Naszą intencją jest promowanie celebracji spożywania wysokiej jakości białej wódki, aby móc nią świętować ważne, życiowe momenty w gronie najbliższych i przyjaciół. Kierujemy ofertę do szerokiego grona odbiorców, którzy chcą kulturalnie i odpowiedzialnie spożywać alkohol. Jak sądzę, atrakcyjna cena Misiewiczówki pozwala każdemu cieszyć się jej smakiem.

— „Misiewiczówka to prawdopodobnie jedyna wódka, która smakuje nawet wtedy, gdy nie jest schłodzona” – w taki sposób promowana jest marka. Trzeba przyznać, że dosyć nietypowo…
Panuje powszechne przekonanie, że wódka powinna być zimna – tego uczą nas filmy, książki, Internet. My chcieliśmy włożyć kij w mrowisko i udowodnić, że niezmrożona wódka – a już na pewno Misiewiczówka – może być smaczna. Muszę jednak przyznać, że dużo większym zainteresowaniem, ku mojej radości, cieszy się inny slogan przez nas wymyślony #niezakrecaj. Zachęcamy również do otwarcia butelki na kwadrans przed planowaną konsumpcją – wtedy smak staje się bogatszy i pełniejszy, dzięki otrzymaniu tlenu. Zachęcam do spróbowania mojej metody.

— Misiewiczówka jest też określana jako wódka klasy premium w cenie dostępnej dla każdego. Czy nie ma tu jakiejś sprzeczności? Klasa premium kojarzy nam się zwykle z wysoka ceną.
Na początku tego roku zaprezentowałem filament klasy premium w bardzo niskiej cenie. Mało kto wierzył w jego jakość. Dziś mamy wielu zadowolonych i stale powracających klientów. Ta sama zasada towarzyszy nam przy Misiewiczówce. Rynek zdominowany przez gigantów w danej branży pozwala im dyktować warunki. Ja mam zupełnie inne podejście. Chcę udowodnić, że można sprzedać bardzo dobry produkt w przystępnej cenie, nie oglądając się na politykę handlową największych firm.

— Polska to ważny rynek dla wódki, ale przez liczbę dostępnych marek bardzo konkurencyjny i trudny. Wiele produktów nie poradziło sobie na nim. Czy Misiewiczówka znajdzie na tym rynku swoje miejsce?
Chcemy bronić się wysoką jakością i wprowadzać na rynek kolejne bardzo ciekawe oraz smaczne produkty. Z niezwykłą starannością śledzimy wszystkie recenzje naszych klientów, bo one są bardzo ważne dla naszej strategii rozwoju. Mam specjalny zespół odpowiedzialny za kontakty z naszymi konsumentami. Opinie odbiorców stanowią wyznacznik naszej pracy. Mam ogromną nadzieję, że Misiewiczówka zagości na polskich i zagranicznych stołach na długie lata.

— W jakich pojemnościach dostępna jest obecnie Misiewiczówka? Na ile planowana jest roczna produkcja?
Aktualnie oferujemy całą „rodzinę” objętościową Misiewiczówki, tj.: 0,1 l, 0,2 l, 0,5 l, 0,7 l i 1 l. Ze względu na intensywne rozmowy z odbiorcami hurtowymi mojego produktu, nie potrafię dziś stwierdzić w jakich liczbach zamkniemy roczną produkcję – najwcześniej jesienią będę mógł zaprezentować prognozy.

— Czy planowane są wersje smakowe Misiewiczówki lub inne napoje alkoholowe pod tą marką?
Mam świetny zespół, który nie lubi spoczywać na laurach, więc mogę zapowiedzieć, że szykują się nowości i to już niedługo. Będą opierać się na tej samej zasadzie, czyli klasie premium w przystępnej cenie, wytwarzanej maksymalnie z naturalnych produktów. Myślę, że w niezbyt odległym czasie ogłoszę rozszerzenie oferty. Zwłaszcza, iż wielu już naszych stałych odbiorców dopomina się poszerzonej oferty. Daje nam to ogromną mobilizację do działania.

— Czy dystrybucja jest planowana lokalnie, czy na szerszym obszarze? Gdzie obecnie można kupić Misiewiczówkę?
Obecnie Misiewiczówkę można kupić za pośrednictwem strony internetowej producenta: www.sklep.misiewiczowka.pl. Udało nam się wypracować rozwiązanie pozwalające z zachowaniem wszystkich wymogów ustawowych, otworzyć pierwszy w Polsce, producencki sklep w Internecie. I cieszy on się już bardzo dużym zainteresowaniem. Współpracuję ze znakomitymi prawnikami i firmami kurierskimi, które nas obsługują. Osobiście sądzę, że prawo w Polsce powinno być dostosowane w tym zakresie do XXI w. i zezwalać na sprzedaż alkoholu online. Oczywiście pracujemy nad zwiększeniem dostępności Misiewiczówki – w sklepach, sieciach handlowych, ale także w restauracjach, klubach czy hotelach. Prowadzimy zaawansowane rozmowy, zależy nam na upowszechnieniu dostępu do produktu dla konsumentów. Jesteśmy już obecni w jednej z lokalnych sieci stacji paliw, ale także pojawiamy się w lokalach gastronomicznych w Polsce, nie wspominając o weselach czy eventach – także tych medialnych.

— Przedsiębiorcy często mają inne spojrzenie na kwestie biznesu niż osoby rządzące krajem. Jak zatem z obecnej perspektywy ocenia Pan podniesienie akcyzy na alkohol z początkiem 2020 r.?
Muszę powiedzieć, że to trochę jak ze studiowaniem na politologii – teoria jest zupełnie inna od praktyki. Tak jest w  przypadku decyzji o podniesieniu akcyzy. Być może z perspektywy prac przy tworzeniu prawa nie widzi się konsekwencji, które mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Według mnie, nadmierny wzrost podatku akcyzowego na produkty spirytusowe może spowodować niekontrolowany wzrost szarej strefy w Polsce i spadek wpływów do budżetu państwa. Dla mnie, jako byłego polityka, próbowanie sił w biznesie jest nowym doświadczeniem. Mam teraz inne spojrzenie na decyzje polityków i urzędników. Polskie firmy nakręcają polską gospodarkę, więc po co rzucać im kłody pod nogi?

— Dziękuję za rozmowę.

Rynki Alkoholowe 7/2020

temat 08