okl 2020 05-06


okl 2020 04

 

Wideokonferencja z transmisją „na żywo” w Internecie oraz możliwością zadawania pytań zamiast typowej konferencji prasowej – oto odpowiedź Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy na wymogi bezpieczeństwa w czasach epidemii koronawirusa. Epidemii, która uderza też w polskich producentów alkoholi. W tej sytuacji temat przewodni wideokonferencji nie mógł być inny, jak „Branża spirytusowa w czasie pandemii koronawirusa”.
Dzisiejsze możliwości techniczne pozwalają na takie rozwiązania i dobrze, że Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy z nich korzysta. Sytuacja jest poważna, więc warto o niej rozmawiać. A jeśli można również nie narażać w ten sposób niczyjego bezpieczeństwa, to tym lepiej. Internet i ekran monitora to także sposób na zatrzymanie rozprzestrzeniania się groźnego wirusa.

Jak branża spirytusowa może wesprzeć państwo w walce z pandemią COVID-19? Czy spirytus spożywczy może zostać wykorzystany do produkcji środków biobójczych? Czy tegoroczne wpływy do budżetu z tytułu podatku akcyzowego od wyrobów spirytusowych mogą być zagrożone? Dlaczego powinna być dozwolona sprzedaż w Internecie napojów alkoholowych? Czy rząd powinien zrezygnować z wprowadzenia opłaty od alkoholu oferowanego w małych objętościach? Jak pandemia koronawirusa może wpłynąć na kondycję branży? Odpowiedzi na te i inne pytania uczestnikom wydarzenia udzielał Witold Włodarczyk, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.

Walka z epidemią
– Spirytus jest podstawowym składnikiem wszelkich środków dezynfekujących. Branża jest zatem głównym dostawcą surowców służących do produkcji takich wyrobów. Nasza pomoc dla państwa może być dwutorowa. Pierwszy sposób to przestawienie produkcji na cele związane z pandemią i tu reakcja rządu była szybka oraz dobra, przy czym trzeba zwrócić uwagę, że obecnie coraz trudniej dostępne są środki do skażania tego spirytusu, bo po prostu zapotrzebowanie na nie wzrosło. Tymczasem spirytus spożywczy, a więc nieskażony, jest obłożony bardzo wysoką akcyzą, więc używanie go do celów dezynfekcyjnych nie ma sensu ekonomicznego. Drugi tor pomocy to bezpłatne przekazanie spirytusu najbardziej potrzebującym, a dzisiaj są to szpitale. Oczywiście przemysł spirytusowy w szerszym znaczeniu ogólnie zajmuje się produkcją spirytusu. Jednak firmy zrzeszone w naszej organizacji bardzo często kupują spirytus do swoich wyrobów od gorzelni. A warto tu zauważyć, że jego ceny w ostatnim czasie wyraźnie poszły w górę, bo mamy sytuację nadpopytu. Prawdopodobnie jest to zjawisko czasowe, ale razem z podniesioną do początku roku akcyzą, stanowi nie lada wyzwanie dla branży – opowiadał Witold Włodarczyk.

Wirus na produkcji?
– Obecnie nie mamy na szczęście sygnałów, aby w zakładach występowały problemy z produkcją, choć oczywiście musiało nastąpić przeorganizowanie ich pracy. Jeśli chodzi o spirytus do celów dezynfekcyjnych, to najważniejsze jest zaopatrzenie polskiego rynku. Nie myślimy tu o eksporcie. Jednak oczywiście nasz najważniejszy długofalowy cel to tworzenie wspaniałych i renomowanych marek konsumpcyjnych. Do produkcji spirytusu na środki dezynfekcyjne zmusiła nas sytuacja. Choć oczywiście polska wódka jest najlepsza na świecie, bo powstaje z rodzimego spirytusu, który również jest najlepszy na świecie. Trochę zabawna sytuacja wydarzyła się w Japonii, gdy zabrakło go tam na sklepowych półkach. Okazało się bowiem, że w Kraju Kwitnącej Wiśni polski spirytus przedstawiano jako gotowy produkt do picia. Ja zdecydowanie tego nie polecam. Spirytus to bowiem surowiec do produkcji alkoholi. Mitem na pewno jest to, że dezynfekcja od wewnątrz chroni nas przed koronawirusem – stwierdził prezes ZP PPS.

Wpływy do budżetu państwa
– Branża spirytusowa z tytułu samej tylko akcyzy zapewnia budżetowi państwa 8 mld zł rocznie. Jest to bardzo znacząca kwota. Dziś trudno przewidzieć, jak będzie w 2020 r., ale z dużą dozą prawdopodobieństwa raczej nie uda się osiągnąć takiego poziomu wpływów. W I kwartale 2020 r. w zasadzie w miejscu stanęła cała branża HoReCa. Brak przychodów dla hoteli, restauracji, kawiarni czy pubów, to także mniejsze wpływy dla branży spirytusowej, a co za tym idzie również do budżetu państwa – zaznaczył Witold Włodarczyk.

Podatek cukrowy
W kręgach rządowych można ostatnio zauważyć brak zgodności odnośnie opłaty cukrowej, która obciążyłaby również alkohole wysokoprocentowe w małych pojemnościach. Niektórzy uważają, że nowa danina powinna obowiązywać, jak wcześniej zaplanowano, tzn. od 1 lipca 2020 r. Zdaniem innych należy opóźnić wprowadzenie tej opłaty na początek 2021 r.
– Nasza ocena tzw. podatku cukrowego jest jednoznaczna i niezmienna. A w obecnej sytuacji ekonomicznej kraju wprowadzenie tej opłaty byłoby totalnym absurdem. Jeśli rząd z jednej strony mówi o ratowaniu gospodarki oraz miejsc pracy i wprowadza szereg działań w tym kierunku, a z drugiej chciałby zarzynać branżę spirytusową, to sprzeczność jest oczywista. Dzisiaj nie ma podstaw, aby tym tematem się zajmować. Moja propozycja jest następująca – wróćmy do rozmów nad tym projektem, kiedy skończy się pandemia. Poszukajmy wtedy wspólnie lepszych rozwiązań albo w całości ten projekt odrzućmy, co byłoby najprostszym rozwiązaniem. Liczę tu na mądrość rządzących. Są dzisiaj ważniejsze sprawy niż temat, który od początku był mocno kontrowersyjny – zaproponował prezes ZP PPS.

HoReCa i Internet
– Ponieważ rynek HoReCa w zasadzie przestał istnieć, to zezwolenie na sprzedaż alkoholu przez Internet mogłoby być ratunkiem dla tej branży. Niektórzy do zamawianych posiłków chętnie wypiliby coś mocniejszego. W wielu krajach jest to możliwe. Ostatnio na ułatwienia w tym zakresie zdecydowały się Łotwa, Kanada oraz Korea Południowa. Takie rozwiązanie zmniejszyłoby również straty branży spirytusowej, choć oczywiście nie zastąpi to wpływów z sektora HoReCa. Byłaby to zaledwie częściowa rekompensata strat – kontynuował Witold Włodarczyk. – Nie bądźmy hipokrytami. Alkohol w Polsce jest legalny, sprzedaż internetowa także. Trudno więc zrozumieć, dlaczego przez Internet nie można kupić alkoholu. Tym bardziej, że kanał ten obecnie daje znacznie lepsze możliwości kontroli oraz weryfikacji wieku klienta. Po pierwsze, już w momencie zamawiania, a potem w trakcie wydawania towaru. A na czas pandemii byłoby to rozwiązanie bezpieczniejsze niż wizyta w tradycyjnym sklepie. Jesli pełnoletnia osoba ma obecnie ochotę na alkohol, to i tak pójdzie go kupić w miejsce, gdzie go sprzedają stacjonarnie. A przecież obecnie właśnie tego chcemy uniknąć. Można byłoby wprowadzić takie pozwolenie sprzedaży alkoholu przez Internet na razie na czas epidemii. Jeśli okazałoby się, że ten system działa, że to dobre i skuteczne rozwiązanie, które nie powoduje nadmiernego wzrostu sprzedaży alkoholu, mogłoby to pozostać w użyciu także później. Obecnie poltycy do tych propozycji podchodzą różnie. Wciąż nie ma jednak w tym kierunku żadnych decyzji.

Sytuacja bieżąca branży
A jak wygląda sprzedaż? – Przez I kwartał 2020 r. nie mamy znaczących sygnałów o spadkach sprzedaży w sklepach, wpływy za ten okres w porównaniu z 2019 r. nie obniżyły się aż tak bardzo. To był specyficzny czas, bo ludzie kupowali niemal wszystko, co dostępne na półkach. Kluczowe okażą się tak naprawdę II kwartał i III kwartał 2020 r. Spodziewamy się, że okres do końca roku będzie dla branży niezwykle trudny. Zobaczymy, co wydarzy się w najbliższych miesiącach. Oczywiście obecnie problemem nie jest zaopatrzenie punktów sprzedaży. Alkohol będzie więc dostępny, ale spodziewamy się spadków sprzedaży, bo nie jest on produktem pierwszej potrzeby. Tymczasem wielu konsumentów odczuwa niepewność jutra, co wiąże się również z ograniczaniem wydatków. Inna zupełnie kwestia to branża HoReCa. Tutaj spadek sprzedaży wynosi 15-20%. To bardzo dużo. A latem ten spadek może być jeszcze większy, jeśli sytuacja nie poprawi się. Dziś mamy sporo niewiadomych oraz kilka scenariuszy. Te najbardziej optymistyczne są jednak mało prawdopodobne. Za wcześnie dziś mówić o tym, jak duże będą spadki sprzedaży. Kryzys spowodowany koronawirusem generalnie wpływa negatywnie na branżę alkoholową w Europie. W innych krajach branża alkoholowa jest mocno powiązana z turystyką. Tam często upadek turystyki znacznie mocniej uderzy w producentów napojów z procentami. Problem jest bardzo istotny – stwierdził prezes ZP PPS.

Co po epidemii?
– Ekonomiści mówią o zagrożeniu inflacją. Czy będziemy mieli do czynienia z inflacją, czy deflacją, to oba zjawiska są niekorzystne. Dla naszej branży optymalna jest stabilizacja. Nie możemy udawać, że nie dzieje się nic złego. Branża spirytusowa, podobnie jak inne, zostanie dotknięta tą sytuacją. Ostateczne skutki ocenimy dopiero, gdy skończy się pandemia. Czy wtedy wciąż będzie widoczny np. trend premiumizacji? Ja mam taką nadzieję, ale to może się zmienić. Czas pokaże. Wszystko zależy od tego, jak zasobny będzie portfel polskiego konsumenta. Jeśli chodzi o wyroby spirytusowe, to nasz krajowy rynek jest dosyć nasycony. Czy tego chcemy, czy nie, Polska słynie z dobrej wódki. Dlatego trzeba zadbać o to, aby dobry polski alkohol znalazł się na półkach sklepowych, w restauracjach i na stołach na całym świecie. Obecnie eksportujemy jedynie 18% naszych produktów spirytusowych. W przypadku szkockiej whisky czy francuskiego koniaku są to wartości powyżej 90%. To jest nasz cel. Chcielibysmy, aby polskie produkty z branży spirytusowej przynajmniej w 50% znajdowały swoich odbiorców w innych krajach. Najważniejszy jest teraz jednak powrót do normalności, do stabilnego kursu walut oraz partnerskich relacji międzynarodowych – mówił Witold Włodarczyk.
O co będzie zabiegał związek, gdy pandemia dobiegnie końca? – Naszym największym postulatem cały czas jest zrównanie zasad naliczania podatku akcyzowego od różnych kategorii alkoholi. Reforma systemu podatkowego w branży alkoholowej jest potrzebna. Reklama wszystkich napojów z procentami również powinna być na tych samych prawach i zasadach. W innym przypadku dochodzi do dyskryminacji niektórych uczestników rynku. Konieczne będzie też wsparcie po pandemii sektora HoReCa – zaznaczył Witold Włodarczyk. – Branża spirytusowa jest bezpośrednio zależna od rolnictwa. Od członków naszej organizacji słyszę już głosy, że magazyny zbożowe robią się coraz bardziej puste. To efekt ubiegłorocznej suszy. Jeśli w tym roku będzie podobnie, a żniwa znów nieudane, to sytuacja stanie się niewesoła. Zabraknie surowców do produkcji. Wtedy problem stanie się poważny, nie tylko dla naszej branży. To może również wpłynąć na ceny produktów. Dziś jednak nie wiemy, jak będą wyglądały kolejne miesiące tego roku. Tymczasem życzę wszystkim dużo zdrowia, bo to teraz najważniejsze.

Rynki Alkoholowe 4/2020

temat 202 07