okl 2020 10


okl 2020 09

 

Janusz Palikot, członek rady nadzorczej Manufaktury Piwa, Wódki i Wina SA oraz prezes Tenczyńska Okovita SA odpowiadał na pytania Marcina Burzyńskiego

— Po rezygnacji z działalności politycznej wrócił Pan do branży alkoholowej. Ciągnęło wilka do lasu?
Zaraz tam wilka… Nie wilka, tylko Palikota. I nie do lasu, ale do browaru.

— Był Pan posłem na Sejm przez 3 kolejne kadencje. Może więc Pan zdradzi, jakie alkohole są najchętniej konsumowane przez polskich polityków?
Wódka dominuje na prawicy, a piwo u ludowców, u neoliberałów i w nowej lewicy, choć to też zmienia się w zależności od pokolenia. Młodsi liberałowie wybierają również wino. Ale piwo i tak piją wszyscy.

— Jak zmieniła się przez te wszystkie lata branża alkoholowa w Polsce? Teraz jest łatwiej zaistnieć czy jednak trudniej?
O niebo trudniej. Mamy już bardzo dojrzałe rynki – zarówno wódki, piwa, jak i wina. Z drugiej strony, te dojrzałe rynki podlegają ogromnym zmianom strukturalnym. Wynikają one z tego, że konsumenci są bardziej zamożni i oczekują produktów bardziej indywidualnych. Chcą degustować, nie chcą się upijać, chcą się bawić konsumpcją alkoholu. Stąd też tzw. piwo mocne jest w pewnym kryzysie, jego sprzedaż nie rośnie, a nawet spada. Spotkałem raz w sklepie człowieka, który kupował kilka tzw. małpek, wszystkie różnych rodzajów. Na pytanie: „po co Panu tyle smaków?”, odpowiedział, że będzie degustować.

— W 1995 r. na łamach „Rynków Alkoholowych” przedstawił Pan się jako zwolennik prywatyzacji branży spirytusowej. Z kolei w 2001 r., również w wywiadzie udzielonym naszemu miesięcznikowi, powiedział Pan, że prywatyzację branży spirytusowej w Polsce ocenia kiepsko, bo była prowadzona nieudolnie. Znów minęło trochę czasu. Jak zatem z dzisiejszej perspektywy ocenia Pan procesy prywatyzacyjne w alkoholowej branży w naszym kraju?
Jedno nie ulega wątpliwości – że co pewien czas udzielam wywiadu do „Rynków Alkoholowych”. Prywatyzację oceniam dziś umiarkowanie, bo w gruncie rzeczy nie udało się zatrzymać żadnego dużego zakładu „w polskich rękach”. Z drugiej strony, otwierają się nowe ogromne możliwości dla alkoholu nieprzemysłowego, jak np. okowita. Dopóki jest wolny rynek, co by się nie działo, to i tak wcześniej czy później pojawią się nowe możliwości.

— Tenczyńska Okovita SA, której jest Pan prezesem, zebrała w ramach crowdfundingu rekordową kwotę z finansowania społecznościowego w Polsce – 4 mln 180 tys. zł. Do tego w rekordowym czasie 36 dni. Podziałała magia nazwiska Palikot?
Na pewno miało to znaczenie, bo przez lata byłem związany z Ambrą oraz Polmosem Lublin i produkcją alkoholu w Polsce, ale też moim zdaniem rynek mocnego alkoholu jest w tym miejscu, gdzie rynek piwa 10 lat temu i czekają go te same turbulencje. Przy czym przy rynku mocnych alkoholi jesteśmy na początku tego procesu.

— Można powiedzieć, że Pana nazwisko ma już wyrobioną markę i siłę marketingową. W działania promocyjne Browaru Tenczynek można było więc zaangażować się dużo wcześniej. Czekał Pan na właściwy moment?
Było wskazane, aby polityczny kurz trochę opadł i nie przesłaniał tego, że obecnie zajmuje się tylko i wyłącznie działalnością biznesową. Myślę, że inwestorzy oczekiwali takiego doświadczenia, w którym to nie moja polityczna emocja dominuje nad działaniami gospodarczymi.

— Manufaktura Piwa, Wódki i Wina SA jest właścicielem Browaru Tenczynek oraz spółki akcyjnej Tenczyńska Okovita. Są to więc wszystko firmy powiązane ze sobą kapitałowo oraz personalnie. Czy takie mnożenie bytów ma sens?
Idea zaproszenia ludzi do kapitału społecznego pojawiła się już wtedy, gdy Manufaktura Piwa, Wódki i Wina SA istniała oraz miała określonych akcjonariuszy, nie tylko moją skromną osobę. Więc nie można było zakładać, że oni zgodzą się na dalekie uspołecznienie kapitału, a trzeba było tę sprawę jakoś rozwiązać. Jest też zasadnicza różnica pomiędzy produkcją okowity a piwa – nawet mimo tego, że dzieje się to w jednym zakładzie. Później to, co proponuje się konsumentom, jest inne i powinno być różnicowane. Nie wykluczam kolejnych spółek w takich centrach zysku zorganizowanego. Bo można oczywiście tworzyć takie autonomiczne centra zysków w jednej organizacji. Rozróżnienie ich umożliwia pozyskiwanie środków społecznie i określa bardzo wyraźnie rentowność każdego z centrum zysku. Poza tym Tenczyńska Okovita jest dużo bardziej związana ze mną personalnie, ponieważ przy pomocy mojego nazwiska sprzedawaliśmy akcje i będziemy sprzedawać produkty.

— Ostatnio zaangażował się Pan w nowy projekt – sprzedaż inwestycyjnych beczek z okowitą. Czy to dobry pomysł na lokatę kapitału?
Coraz więcej ludzi lokuje swoje oszczędności w alkoholu, który zyskuje w trakcie leżakowania. Dotyczy to szczególnie whisky i czerwonych win. Na świecie jest duży deficyt postarzanego alkoholu. Klienci z Azji, szczególnie z Chin, wykupili zapasy z Europy. A na rynku nie ma tak wiele produktów, które odpowiednio długo leżakują, szczególnie jeśli chodzi o whisky czy mocny alkohol. Właśnie w związku z tym popyt na ten alkohol rośnie i jest jedną z najbardziej dochodowych inwestycji, bo w ciągu 10 lat można kilkakrotnie podwyższyć jej wartość, co trudno uzyskać na innych instrumentach finansowych. Ponieważ rośnie liczba inwestorów, to rośnie też możliwość sprzedaży takich produktów na rynku konsumenckim czy giełdach. Polska jest o tyle ciekawym krajem, gdzie po raz pierwszy okowita włożona do beczki dębowej stanie się whisky. A kiedy coś jest robione po raz pierwszy, to ma także wyjątkową wartość kolekcjonerską.

— Czy alkohol przechowywany w beczce może stracić na wartości i smaku?
To jest kwestia warunków przechowywania, żeby nie trzymać beczki na słońcu czy w nagrzanych pomieszczeniach, bo alkohol odparowuje. Jeśli odpowiednio się przechowuje taką beczkę, to nic się nie stanie. Mocny alkohol jest odporny na zakażenie, nie ma żadnego ryzyka. W przypadku wina tak może się zdarzyć, choć to w większym stopniu jest kwestia dobrego przechowywania. Tam czasem trzeba odkorkować beczkę i przelewać – w przypadku okowity nie ma takiej potrzeby. Ale beczki z pierwszej destylacji powoli nam się kończą. Zalecam więc pospieszyć się z rezerwacją.

— Firma Ambra, którą Pan zakładał oraz Stock – kontynuacja Polmosu Lublin, gdzie przez wiele lat był Pan czołową postacią, są dzisiaj w gronie największych graczy na rynku alkoholowym w Polsce. Nie żal Panu trochę, że dziś notują sukcesy już bez Pana udziału?
Powiem nieskromnie, że nie.

— Działalność Browaru Tenczynek i firmy Okovita SA to zupełnie inna skala niż Pana dawna działalność w firmach Ambra czy Polmos Lublin. Czy zarządzanie mniejszym przedsiębiorstwem jest łatwiejszym zadaniem?
Nie, ponieważ obecna działalność to sprzedaż produktów premium, a ona jest w gruncie rzeczy trudniejsza i dotyczy działania na rynku bardzo dojrzałym. Tutaj nie ma mowy, żeby bić się o największe udziały. Bardziej chodzi o to, aby być najbardziej dochodowym w przyszłości.

— Czy wprowadzona od stycznia 2020 r. podwyżka akcyzy na wyroby alkoholowe mocno uderzy w firmy wielkości Browaru Tenczynek? A może jednak to problem głównie dla dużych producentów?
Raczej bardziej dotyczy to dużych producentów, które produkują piwa ekonomiczne. Oczywiście, podwyżka akcyzy to nie jest droga do stabilizacji tego rynku. Przy podwyżce akcyzy zawsze rośnie chęć ludzi do produkcji nielegalnej.

— Nazwa Manufaktura Piwa, Wódki i Wina SA wprost sugeruje zakres działalności. Piwo już jest, wódka w postaci okowity również. Kiedy zatem nadejdzie czas na produkcję wina?
Ten projekt na pewno wcześniej czy później się pojawi, ale teraz za wcześnie, by o tym mówić. Myślę, że w przyszłym roku spróbujemy zmierzyć się z tym zadaniem, jeśli inne projekty uda się zakończyć na czas. I wówczas bardzo chętnie o tym opowiem.

— Nastąpił powrót Janusza Palikota do branży alkoholowej. Czy możliwy jest zatem powrót Janusza Palikota do czynnej działalności politycznej?
Nie.

— Dziękuję za rozmowę.

Rynki Alkoholowe 2/2020

temat 10