okl 2019 11


 

 

Adam Frankowski, Super Premium Brand Ambassador w Brown-Forman Polska Sp. z o.o., odpowiadał na pytania Marcina Burzyńskiego

— W portfolio Brown-Forman mamy wiele ciekawych trunków, chociażby bourbon Woodford Reserve. Co to za produkt? Co go charakteryzuje i wyróżnia na tle konkurencji?
Woodford Reserve to bez wątpienia jeden z najbardziej kompleksowych pod względem smaku bourbonów na świecie. Bardzo się cieszę, że właśnie teraz do klasycznego wariantu Woodford Reserve na rynku polskim dołączył także Woodford Double Oaked. Dla miłośników bourbon whiskey w naszym kraju, a jest ich z roku na rok coraz więcej, to z pewnością świetna wiadomość. Oficjalnie doliczyliśmy się w Woodfordzie ponad 200 nut aromatyczno-smakowych! Z czego wynika ta głębia i złożoność? Nie mamy tu nic do ukrycia. Najwyższa jakość składników i staranny proces tworzenia naszej whiskey od wielu już lat składają się na słynne „five sources of flavour” Woodforda. Krystalicznie czysta woda pozbawiona żelaza, lokalnie uprawiane zboża, które wykorzystujemy w proporcjach 72-18-10, kukurydza-żyto-słód jęczmienny. Następnie długa, staranna fermentacja w otwartych kadziach wykonanych z drzewa cyprysowego oraz tradycyjna, potrójna destylacja w miedzianych alembikach. Piątym źródłem smaku jest leżakowanie w nowych beczkach. Pięć elementów, z których wydobywamy to, co najlepsze, nadając bourbonowi Woodford Reserve wyjątkowego charakteru.

— Ze Stanów Zjednoczonych przenieśmy się do Szkocji i do marki whisky The BenRiach. Jaka jest jej historia i najmocniejsze strony?
Whisky BenRiach to z całą pewnością jedna z najciekawszych propozycji jaką dziś można znaleźć na półkach ze szkocką whisky. Z samego serca Speyside, tworzona od lat z szacunkiem dla tradycyjnych metod produkcji. Ciekawostką jest fakt, że do dziś słodujemy w destylarni BenRiach jęczmień na miejscu, co w Szkocji zdarza się już niezwykle rzadko. Z drugiej strony marka BenRiach zaskakuje swoją innowacyjnością, kreatywnością, a przede wszystkim wytrwałością w poszukiwaniu nowych smaków i aromatów. Destylarnia została zbudowana i rozpoczęła pracę już w 1898 r., niemniej naprawdę głośno zrobiło się o niej dopiero w ostatnich kilkunastu latach. W 2007 r., ku zaskoczeniu niektórych ekspertów, ceniony magazyn „Malt Advocate” przyznał BenRiach niezwykle prestiżowy tytuł destylarni roku! Niewielu wtedy o tym wiedziało, ale to właśnie BenRiach w latach 70. XX w. przywrócił zapomniany styl dymnej, torfowej whisky do całego regionu Speyside. Od lat 90. z kolei, oprócz whisky dwukrotnie destylowanej, tworzymy również whisky destylowaną trzykrotnie. A to jeszcze nie wszystko w naszej pogoni za smakiem! Dochodzą przecież słynne magazyny BenRiacha, wypełnione intrygującymi beczkami. Pozyskiwane są one dosłownie z całego świata. Za każdym razem, gdy mam okazję spacerować po legendarnym Magazynie 13, jestem pod olbrzymim wrażeniem bogactwa stylów whisky i niesamowitej różnorodności beczek w tym miejscu. To prawdziwy raj dla naszej master blender – Rachel Barrie. Reasumując, BenRiach z jednej strony daje okazję obcować z klasycznym, prawdziwym stylem Speyside, z drugiej zaś, jeżeli szukamy whisky zaskakującej i niekonwencjonalnej, w bogatej ofercie tej destylarni również znajdziemy coś dla siebie.

— Kolejny produkt rodem ze Szkocji to The GlenDronach. Co znajdzie w tej whisky koneser dobrych trunków?
GlenDronach to moim zdaniem pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika stylu szkockiej whisky, leżakowanej w beczkach po sherry. Ten klasyczny, tradycyjny rodzaj single malt to gratka dla poszukujących w szkockiej whisky głębi i mocy. Interesujące jest to, że na rynku whisky inwestycyjnych zauważamy z roku na rok coraz większe zainteresowanie marką GlenDronach. Nie bez powodu. Beczki po sherry są dziś w Szkocji rzadkością, a GlenDronach od wielu lat sprowadza do siebie te najlepsze bezpośrednio z Andaluzji w Hiszpanii. Można powiedzieć, że świetnie zbudowane relacje i konsekwencja w działaniu procentują! Często używamy beczek po sherry typu „first fill”, czyli takich, które napełniamy spirytusem jako pierwsi. Charakter i smak GlenDronach określiłbym mianem tradycyjnego. Taka whisky jest już dziś rzadkością. W pewnym sensie GlenDronach zabiera nas w podróż w czasie. Poprzez staranny proces zacierania, powolną fermentację w tradycyjnych, drewnianych kadziach i wreszcie destylację, krok po kroku budujemy potężny styl whisky. Taki, który nie zostanie później zdominowany przez wymagające beczki po sherry Oloroso i Pedro Ximenez. Nawet nasze charakterystyczne alembiki o kształcie saksofonu zaprojektowane zostały z myślą o tworzeniu ciężkiego, intensywnego spirytusu. I tak dzieje się już od 1826 r. Jeżeli szukacie w whisky intensywnej słodyczy, nuty suszonych owoców, czekolady, orzechów, słodkich przypraw, smaku świątecznego ciasta z bakaliami, z całą pewnością GlenDronach was nie rozczaruje.

— I wreszcie Glenglassaugh. Podobno są spory, czy destylarnia mieści się w regionie Speyside, czy Highland? Co Pan może powiedzieć o tej whisky?
Fakt powrotu Glenglassaugh w 2008 r. po wielu latach nieobecności uważam za jedną z najpiękniejszych historii w świecie whisky w XXI w. Destylarnia Glenglassaugh to przecież bardzo ważne miejsce, niezwykle zasłużone dla szkockiej whisky. Jej historia sięga 1875 r., a czas największego rozkwitu to lata 80. i 90. XIX w. Glenglassaugh położona jest w bardzo odległych zakątkach północno-wschodniej Szkocji, dokładnie na granicy trzech, a nie dwóch światów: regionu Speyside od zachodu, Highlands od strony wschodniej oraz morza od północy. Bez wątpienia położenie destylarni Glenglassaugh determinuje jej bardzo osobliwy styl. Owoce tropikalne, soczysta świeżość, lekkość przełamana nutą pikanterii i odrobiną morskiej, słonej bryzy. Smaku tej whisky nie sposób pomylić z jakąkolwiek inną szkocką! Przyznaję, że mam słabość do tego miejsca i do tego smaku. Dla mnie to bez wątpienia najpiękniej położona destylarnia w całej Szkocji. Usytuowana tuż obok malowniczej zatoki Sandened Bay tworzy wspólnie z wybrzeżem bajkową wręcz scenerię. Glenglassaugh Evolution, dojrzewająca w beczkach first fill po whiskey Jack Daniel’s należy ostatnio do tych, po które sięgam najczęściej.

— Do jakiego zatem konsumenta kierowana jest The BenRiach, do jakiego The GlenDronach, a do jakiego Glenglassaugh?
Każda z nich reprezentuje inny styl. To prawda. Są jednak też bardzo uniwersalne. Pomimo odmiennego charakteru każdą z nich cechuje przecież złożony i doskonale zbalansowany smak. BenRiach, GlenDronach i Glenglassaugh kierujemy do osób ceniących rzemiosło, pasję i tradycję. To z nich wynika jakość naszych produktów. Nie szukamy dróg na skróty, nasze whisky nie są barwione karmelem, nie są również filtrowane na zimno. Innymi słowy tworzymy najlepiej, jak potrafimy z poszanowaniem wiedzy i umiejętności, które przekazujemy sobie od pokoleń. Osobiście uważam, że nie powinniśmy się ograniczać w degustowania odmiennych wariantów, stylów szkockiej. Warto szukać i próbować. W zależności od miejsca, czasu i okazji należy sięgać po single malty o różnym smaku. Dla mnie BenRiach 10 YO to prawdziwe uosobienie stylu Speyside. Świeże owoce, lekkość, subtelna słodycz tej whisky sprawiają, że jest idealna np. na letni, weekendowy wyjazd za miasto. Cięższy i intensywniejszy GlenDronach to z kolei whisky, po którą uwielbiam sięgać jesienią. Zwłaszcza przebogaty smak 18-letniego Allardice’a pomaga mi przetrwać chłodne i długie jesienne wieczory. Glenglassaugh natomiast jest tą szkocką, która zaskakująco dobrze sprawdza się w koktajlach. Przykładowo Glenglassaugh Torfa ze swoją lekką nutą słodkiego dymu jest wręcz stworzona to legendarnej Penicyliny! Różnorodność oraz bogactwo smaków i aromatów w świecie szkockich single maltów sprawia, że zawsze będzie coś nowego do odkrycia.

— Ile wynosi roczna produkcja każdej z tych whisky? Która z nich notuje największą sprzedaż?
BenRiach, GlenDronach i Glenglassaugh od wielu, wielu już lat z niezwykłą starannością i z pełnym szacunkiem dla tradycji tworzą swoją whisky. Nie szukamy kompromisów i dróg na skróty. Jak wspomniałem, nie filtrujemy na zimno, nie dodajemy karmelu. Takie podejście wymaga czasu i wysiłku, ale nie o ilość tu chodzi, a o jakość. Z tej trójki największą produkcją pochwalić się może BenRiach, w całym 2018 r. było to ok. 1,8 mln l spirytusu. To niewiele. Dla porównania największe szkockie destylarnie potrzebują zaledwie 6-8 tygodni, aby wydestylować takie ilości alkoholu. BenRiach i GlenDronach to i tak „kolosy” w porównaniu z Glenglassaugh, która jest jedną z najmniejszych destylarni w całej Szkocji. Pracuje tam zaledwie 5 osób wliczając osobę prowadzącą sklep z whisky i pamiątkami.

— Trendy się zmieniają i coraz więcej whisky staje się elementem drinków. Czy użycie szlachetnych trunków z wyższej półki jako składnika koktajlu ma sens? Czy to dobra droga?
Znakomita! Bardzo się cieszę, że żyjemy w czasach coraz większej popularności barów i rozwoju kultury koktajlowej. Również w naszym kraju. To właśnie barmani potrafią wydobyć z whisky wszystko, co najlepsze, a nawet więcej. Pokazać jej nowe, często zaskakujące oblicze, połączyć whisky z innymi składnikami w szalenie indywidualny, autorski sposób. Współczesne bary to bardzo często niezwykle kreatywne i inspirujące miejsca. A czy używanie whisky z wyższej półki ma sens? Oczywiście! Nie bez powodu w najlepszych koktajlbarach świata legendarny Old Fashioned przygotowuje się często właśnie na bourbonie Woodford Reseve. Jego wielowymiarowość jest niezrównana i właśnie za to kochają go barmani na całym świecie. Nie bez przyczyny, jakość whiskey bezpośrednio przekłada się tu na smak koktajlu.

— Dziękuję za rozmowę.

Rynki Alkoholowe 9/2019

okl 2019 10